Jak zrobić porządek w biżuterii
Jesienny przegląd szkatułki – jak zrobić porządek w biżuterii i wykorzystać to, co już mamy
Pod koniec września robię w szkatułce podobny przegląd jak w szafie. Robię porządek w biżuterii. Nie chowam od razu wszystkiego, co kojarzy się z latem, ale sprawdzam, czego naprawdę jeszcze używam. Odkładam bardzo plażowe muszle, przeglądam zapięcia, wymieniam rozciągnięte gumki i wyjmuję dodatki, które dobrze wyglądają z trenczem, swetrem oraz jesiennymi kolorami.
Taki porządek w biżuterii nie polega wyłącznie na równym ułożeniu kolczyków i naszyjników. To dobry moment, żeby odnaleźć brakującą parę kolczyków, uratować zerwaną bransoletkę, ponownie wykorzystać ulubione koraliki i zdecydować, czego naprawdę chcę używać w kolejnym sezonie.
Nie potrzebuję do tego specjalnych organizerów ani całego wolnego dnia. Wystarczy stół, kilka małych pojemników i trochę cierpliwości.
Najpierw wyjmuję wszystko ze szkatułki
Porządkowanie tylko jednej przegródki zwykle niewiele zmienia. Dlatego zaczynam od wyjęcia całej biżuterii i rozłożenia jej na jasnej tkaninie lub dużej kartce papieru.
Dzięki temu od razu widzę:
- splątane łańcuszki,
- kolczyki bez pary,
- bransoletki z rozciągniętą gumką,
- ciemniejące lub zabrudzone elementy,
- biżuterię, której od dawna nie noszę,
- rzeczy, o których zupełnie zapomniałam.
Jasne tło pomaga zauważyć drobne zapięcia, zatyczki oraz pojedyncze koraliki. Zabezpiecza też biżuterię przed zarysowaniem o blat.
Nie zaczynam od czyszczenia każdego elementu. Najpierw dzielę wszystko na kilka prostych grup.
Cztery grupy ułatwiają porządek w biżuterii
Najbardziej praktyczny jest dla mnie podział na cztery kategorie:
- Noszę teraz
- Odkładam na kolejny sezon
- Naprawiam albo przerabiam
- Nie chcę już nosić
Taki system jest prostszy niż dokładne sortowanie według materiałów już na początku. Najpierw podejmuję decyzję, co właściwie chcę zrobić z daną rzeczą. Dopiero później układam osobno kolczyki, naszyjniki i bransoletki.
Noszę teraz
Tutaj trafiają dodatki, które pasują do jesiennych ubrań i nadal sprawiają mi przyjemność. Zwykle są to:
- złote oraz srebrne koła,
- perłowe sztyfty,
- naszyjniki z prostymi zawieszkami,
- bransoletki z kamieni,
- ceramika w odcieniach oliwki, śliwki i karmelu,
- biżuteria z bursztynem, bronzytem lub drewnem,
- stal chirurgiczna i gold filled.
Te elementy układam w najbardziej dostępnej części szkatułki. Nie chcę rano szukać ulubionych kolczyków pod muszlami, neonowymi koralikami i wakacyjnymi bransoletkami.
Odkładam na kolejny sezon
Nie pozbywam się biżuterii tylko dlatego, że przez kilka miesięcy raczej jej nie założę. Bardzo kolorowe bransoletki Katsuki, muszle, neonowe zawieszki i typowo plażowe naszyjniki mogą poczekać do następnego lata.
Przed schowaniem sprawdzam jednak, czy są czyste i suche. Szczególnie biżuteria noszona na plaży może mieć na powierzchni resztki kremu z filtrem, soli albo piasku.
Naprawiam albo przerabiam
To zwykle największa grupa. Trafiają tu rzeczy, które nadal mi się podobają, ale wymagają drobnej pracy.
Może to być:
- zerwana gumka,
- brakujące zapięcie,
- wygięty bigiel,
- luźne ogniwko,
- pojedynczy kolczyk,
- naszyjnik o niewygodnej długości,
- bransoletka, której kolory już mi nie odpowiadają.
Nie próbuję naprawiać wszystkiego tego samego dnia. Odkładam elementy do jednego pojemnika i wybieram dwie lub trzy rzeczy, którymi zajmę się najpierw.
Nie chcę już nosić
Tutaj jestem dość konkretna. Jeśli coś od kilku sezonów leży nietknięte, jest niewygodne albo zupełnie nie pasuje do mojego stylu, nie odkładam tego ponownie na dno szkatułki.
Nie oznacza to jednak, że wszystko wyrzucam. Biżuterię można:
- oddać komuś, komu bardziej się spodoba,
- rozłożyć na części,
- wykorzystać koraliki w nowym projekcie,
- zachować sprawne zapięcia i zawieszki,
- przekazać do ponownego wykorzystania.
Czasem z niechcianego naszyjnika zostaje kilka pięknych koralików, które później trafiają do zupełnie nowej bransoletki.
Porządek w biżuterii- Sprawdzam gumki w bransoletkach
Bransoletki na gumce są wygodne, ale materiał z czasem się rozciąga. Szczególnie po lecie, gdy miał częsty kontakt ze słońcem, wodą, potem i kosmetykami.
Bransoletkę warto nawlec ponownie, jeśli:
- zrobiła się wyraźnie za luźna,
- między koralikami pojawiają się przerwy,
- gumka zmieniła kolor,
- widać na niej drobne pęknięcia,
- supeł zaczyna się wysuwać,
- bransoletka była noszona przez kilka sezonów.
Nie czekam, aż gumka zerwie się na ulicy. Wymiana jest stosunkowo prosta, a pozwala zachować wszystkie ulubione koraliki.
Przy okazji mogę zmienić układ projektu. Czasami usuwam kilka elementów, dodaję przekładkę ze stali chirurgicznej albo wymieniam starą zawieszkę. Dzięki temu bransoletka wygląda świeżo, chociaż nadal wykorzystuje te same kamienie.
Przeglądam zapięcia, ogniwka i łączenia
Drobne metalowe części często zużywają się szybciej niż same koraliki. Zapięcie może nadal działać, ale nie domykać się już tak pewnie jak wcześniej. Ogniwko może być lekko rozchylone, a szpilka w kolczyku wygięta.
Sprawdzam przede wszystkim:
- karabińczyki,
- federingi,
- ogniwka montażowe,
- szpilki i haczyki,
- końcówki do sznurków,
- bigle,
- zatyczki do sztyftów,
- łączenia zawieszek.
Jeśli ogniwko jest otwarte, nie ściskam go przypadkowo palcami. Do drobnych napraw przydają się dwie pary szczypiec jubilerskich. Jedną trzymam element, drugą delikatnie domykam łączenie.
Warto też mieć zapas prostych zapięć oraz zatyczek. To niewielkie elementy, a ich brak często sprawia, że przez wiele miesięcy nie nosimy całkiem dobrej biżuterii.
Pojedynczy kolczyk nie musi być stracony
Podczas przeglądu niemal zawsze znajduję samotny kolczyk. Czasami jego para leży w kieszeni torebki albo innym pudełku. Jeśli jednak rzeczywiście zaginęła, nadal można wykorzystać pozostały element.
Pojedynczy kolczyk może stać się:
- zawieszką do naszyjnika,
- charmsem do bransoletki,
- ozdobą breloka,
- zawieszką do suwaka,
- częścią asymetrycznej pary,
- dodatkiem do łańcuszka na okulary.
Wystarczy usunąć bigiel i zamontować niewielkie ogniwko. Szczególnie łatwo wykorzystać w ten sposób elementy z kamieniami, ceramiką, perłami oraz niewielkimi metalowymi zawieszkami.
Asymetryczne kolczyki również nie muszą wyglądać przypadkowo. Można połączyć dwa różne modele, jeśli mają wspólny kolor, materiał albo podobną długość.
Naszyjnik można skrócić, wydłużyć albo całkowicie przebudować
Część naszyjników przestaję nosić nie dlatego, że mi się nie podobają, lecz dlatego, że mają niewygodną długość. Zawieszka kończy się dokładnie na brzegu dekoltu albo chowa pod koszulą.
Jesienny przegląd szkatułki jest dobrym momentem, żeby to poprawić.
Naszyjnik można:
- wydłużyć za pomocą przedłużki,
- skrócić, usuwając fragment łańcuszka,
- wymienić zawieszkę,
- przenieść element na rzemień lub sznurek,
- dodać kamień albo perłę,
- rozłożyć i wykorzystać do dwóch krótszych projektów.
Duży ceramiczny element może wyglądać znacznie lepiej na grubszym rzemieniu niż na delikatnym łańcuszku. Z kolei niewielką perłę można przenieść na prosty gold filled i stworzyć bardziej uniwersalny naszyjnik.
Nie każdą biżuterię czyszczę w ten sam sposób
Podczas porządkowania łatwo nabrać ochoty na wrzucenie wszystkiego do jednej miseczki z wodą. Tego jednak unikam. Kamienie, perły, drewno, ceramika i metale mogą wymagać różnego traktowania.
Najbezpieczniej zaczynam od miękkiej, suchej ściereczki.
Stal chirurgiczna
Można ją delikatnie przetrzeć miękką ściereczką, a przy większych zabrudzeniach umyć łagodnie w wodzie i dokładnie osuszyć. Szczególną uwagę zwracam na zapięcia i miejsca pomiędzy ogniwami.
Gold filled
Czyszczę delikatnie, bez szorstkich gąbek i agresywnych preparatów. Zwykle wystarcza miękka ściereczka oraz usunięcie osadu po kosmetykach.
Perły i masa perłowa
Traktuję ostrożnie. Nie moczę ich długo i nie używam mocnych środków. Delikatnie przecieram powierzchnię lekko wilgotną ściereczką, a następnie osuszam.
Kamienie naturalne
Najpierw sprawdzam, z jakim kamieniem mam do czynienia. Nie wszystkie dobrze znoszą wodę i detergenty. Jeśli nie mam pewności, ograniczam się do suchego, delikatnego czyszczenia.
Koraliki drewniane
Nie moczę ich. Drewno może nasiąknąć wodą, zmienić kolor albo odkształcić się. Usuwam kurz miękką, suchą ściereczką.
Ceramika
Szkliwioną ceramikę można ostrożnie przetrzeć, zwracając uwagę na metalowe łączenia i ewentualne malowane detale.
Sprawdzam, co zostaje w jesiennej kapsule biżuterii
Po naprawieniu i oczyszczeniu dodatków wybieram niewielką grupę, którą chcę nosić najczęściej. Nie musi być to formalna kolekcja kapsułowa. Chodzi raczej o rzeczy dostępne bez przeszukiwania całej szkatułki.
W moim jesiennym zestawie znalazłyby się:
- małe perłowe sztyfty,
- średnie złote koła,
- niewielkie srebrne kolczyki,
- cienki naszyjnik z zawieszką,
- dłuższy naszyjnik do swetrów,
- bransoletka z kamieni w oliwkowym lub karmelowym kolorze,
- jedna bransoletka ze stali,
- ceramika w mocniejszym odcieniu,
- prosty pierścionek,
- jedna bardziej wyrazista ozdoba.
Taki wybór pasuje do koszul, trencza, swetrów, jeansów i sukienek. Nie potrzebuję kilkudziesięciu elementów na wierzchu. Pozostałe mogą być uporządkowane w dalszych przegródkach.
Co nadal noszę po lecie
Nie wszystkie letnie materiały chowam. Perły, masa perłowa, jasne kamienie oraz złote łańcuszki dobrze wyglądają także jesienią.
Zmienia się tylko sposób ich łączenia.
Perłową bransoletkę zamiast z lnianą sukienką noszę przy zegarku i marynarce. Turkusową zawieszkę mogę połączyć z granatowym swetrem. Jasny jadeit dobrze wygląda z beżowym trenczem, natomiast ceramiczne koraliki pasują do dzianin.
Zostawiam więc te elementy, które dają się wykorzystać w nowych zestawach. Nie dzielę biżuterii bardzo sztywno na letnią i jesienną.
Co chowam do wiosny
Odkładam przede wszystkim dodatki, które są mocno związane z plażą albo festiwalowym stylem:
- duże muszle,
- neonowe koraliki,
- wielobarwne bransoletki z napisami,
- bardzo lekkie letnie chwosty,
- ozdoby w typowo wakacyjnych motywach.
Przechowuję je osobno, dzięki czemu wiosną nie muszę ponownie szukać ich po całej szkatułce. Małe woreczki albo zamykane pudełko pomagają zachować kompletne zestawy.
Naszyjniki zapinam przed schowaniem, a kolczyki umieszczam parami. Drobne zawieszki wkładam do oddzielnych przegródek, żeby nie rysowały delikatniejszych powierzchni.
Pudełko „do przerobienia” musi mieć termin
Mam tendencję do odkładania zerwanych bransoletek z myślą, że kiedyś się nimi zajmę. Dlatego pudełko z naprawami nie może być kolejnym miejscem przechowywania rzeczy przez kilka lat.
Wybieram konkretny termin, na przykład jedno spokojne popołudnie w październiku. Przygotowuję wtedy:
- gumkę jubilerską,
- linkę lub sznurek,
- zapięcia,
- ogniwka,
- bigle,
- szczypce,
- klej odpowiedni do danego projektu,
- małe pojemniki na koraliki.
Zaczynam od najprostszych napraw. Wymiana gumki albo zatyczki daje szybki efekt i zachęca do zajęcia się kolejnymi rzeczami.
Stare koraliki mogą stworzyć całkiem nową biżuterię
Niektóre projekty po prostu przestają mi się podobać. Kolory są dobre, ale układ wygląda nieaktualnie. Zamiast odkładać całą bransoletkę, rozkładam ją na części.
Koraliki można połączyć inaczej:
- duże elementy rozdzielić drobniejszymi przekładkami,
- usunąć część kolorów,
- dodać stal chirurgiczną,
- połączyć kamienie z perłami,
- zamienić bransoletkę w kolczyki i zawieszkę,
- wykorzystać jeden duży koralik w breloku.
Szczególnie ceramiczne koraliki oraz kamienie naturalne dobrze znoszą takie zmiany. Nie są przypisane do jednego projektu. Mogą wracać w nowych formach wiele razy.
Czego nie odkładam ponownie do szkatułki
Podczas przeglądu staram się nie zachowywać rzeczy wyłącznie z poczucia winy. Jeśli kolczyki są zbyt ciężkie, bransoletka mnie uwiera, a naszyjnik od lat nie pasuje do żadnego dekoltu, samo uporządkowanie nie sprawi, że nagle zacznę je nosić.
Nie odkładam ponownie:
- biżuterii trwale uszkodzonej,
- zardzewiałych i osłabionych elementów,
- popękanych koralików mogących skaleczyć skórę,
- rozciągniętych gumek bez planu wymiany,
- rzeczy niewygodnych,
- dodatków, których naprawdę nie lubię.
Elementy nadające się do ponownego wykorzystania demontuję. Reszty nie przechowuję „na wszelki wypadek”.
Porządek w biżuterii powinien ułatwiać codzienne wybory
Po zakończeniu przeglądu nie zależy mi na szkatułce wyglądającej jak wystawa sklepowa. Chcę po prostu widzieć, co mam, szybko znajdować pary kolczyków i nie natrafiać co rano na zerwane bransoletki.
Najczęściej używaną biżuterię układam z przodu. Rzeczy sezonowe chowam głębiej. Elementy do naprawy trafiają do osobnego pudełka, a koraliki przeznaczone do ponownego wykorzystania sortuję według materiału lub koloru.
Taki porządek w biżuterii sprawia, że zaczynam ponownie nosić rzeczy, o których zapomniałam. Czasem wystarczy nowa gumka, inne zapięcie albo przeniesienie zawieszki na krótszy łańcuszek.
Jesienny przegląd szkatułki nie musi więc kończyć się zakupem nowych dodatków. Często najciekawsza biżuteria już tam jest. Trzeba ją tylko odnaleźć, naprawić i połączyć na nowo.
